Zakaz polowania

Zabijanie jeleni już od czerwca

10 lat temu w ośrodkach hodowli zwierzyny Lasów Państwowych oraz Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu przeprowadzono „eksperyment”, który miał sprawdzić, czy myśliwi potrafią latem odróżnić jelenie i daniele w drugim roku życia od starszych osobników. Minister zezwolił w tym celu na zabicie w okresie ochronnym do 300 jeleni i 150 danieli. Wykonawcy odstrzału zadeklarowali, że nie mieli problemów z rozpoznawaniem zwierząt. Na tej podstawie rząd PiS w 2022 roku pozwolił rozpoczynać polowania na młode jelenie już 1 czerwca.

W 2016 roku Minister Środowiska wydał specjalną decyzję (DL-III.6713.15.2016) zezwalającą na zabijanie jeleni i danieli w okresach ochronnych do celów naukowych. Zezwolenie obejmowało do 300 jeleni szlachetnych i 150 danieli w drugim roku życia, zarówno samców, jak i samice.

Odstrzał miał zostać przeprowadzony w ośrodkach hodowli zwierzyny zarządzanych przez kilkanaście nadleśnictw oraz w dwóch OHZ Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu: Zielonka i Siemianice. Projekt nadzorowało konsorcjum skupiające specjalistów związanych z SGGW, Uniwersytetem Przyrodniczym w Poznaniu, Uniwersytetem Rolniczym w Krakowie i Instytutem Badawczym Leśnictwa.

Przed rozpoczęciem eksperymentu pracowników OHZ przeszkolono z rozpoznawania zwierząt i wykonywania pomiarów. W każdym ośrodku wyznaczono koordynatorów. Nie były to więc zwykłe warunki polowania wykonywanego przez przeciętnego członka koła łowieckiego.

W ramach eksperymentu zginęło 209 zwierząt

Ostatecznie zabito 209 zwierząt: 139 jeleni szlachetnych, w tym 64 samce i 75 samic, oraz 70 danieli. Wykorzystano zatem około 46 procent limitu przyznanego przez ministra. Sprawozdanie nie wyjaśnia, dlaczego zabito mniej niż połowę liczby zwierząt objętych zezwoleniem. Nie dowiadujemy się, ile razy myśliwi wychodzili w teren, ile zwierząt obserwowali, jak często nie byli pewni ich wieku ani w ilu przypadkach rezygnowali ze strzału.

To nie są drobiazgi. Bez tych informacji nie da się ustalić, czy metoda była skuteczna. Możliwe, że rozpoznanie młodych zwierząt rzeczywiście było łatwe. Równie możliwe, że było łatwe tylko w starannie wybranych sytuacjach, przy dobrej widoczności i wtedy, gdy przeszkolony wykonawca zdecydował się strzelić. Sprawozdanie nie pozwala odróżnić tych możliwości.

Nie podano także liczby zwierząt postrzelonych ale nieodnalezionych. Skoro eksperyment miał polegać na zabijaniu dzikich zwierząt poza zwykłym sezonem polowań, to ocena jego skutków nie powinna kończyć się na policzeniu tusz, które udało się dostarczyć do skupu.

Myśliwi wystawili dobrą ocenę własnym strzałom

Najważniejszy wniosek sprawozdania brzmiał niezwykle pomyślnie: myśliwi w wypełnianych ankietach informowali o braku trudności z rozpoznawaniem poszczególnych zwierząt. Wszystkie miały zostać zabite w dobrych warunkach oświetleniowych, a długi letni dzień ułatwiał obserwację. Nie odnotowano omyłkowego zabicia starszego osobnika.

Problem polega na tym, że raport nie opisuje niezależnej kontroli tych deklaracji. Nie wiadomo też, czy wiek każdego zabitego zwierzęcia został później niezależnie zweryfikowany, na przykład na podstawie uzębienia. W eksperymencie nie brali udziału niezależni obserwatorzy. W praktyce osoby, które oddawały strzały, same informowały, czy miały trudność z rozpoznaniem celu i czy popełniły błąd.

W nauce nie wystarczy, że wykonawca eksperymentu sam wystawi sobie ocenę celującą. Zwłaszcza gdy przyznanie się do zastrzelenia zwierzęcia w niewłaściwym wieku mogło oznaczać poważne konsekwencje.

Badano co innego niż potem napisano w rozporządzeniu

Późniejsze rozporządzenie pozwoliło w sześciu województwach zabijać jelenie w drugim roku życia już od 1 czerwca. Tyle że eksperyment nie obejmował czerwcowego odstrzału jeleni. Decyzja zezwalała na zabijanie jeleni od 1 lipca do 20 sierpnia 2016 roku. Raport nie opisuje ani jednego jelenia zabitego w czerwcu. Mimo to jego wyniki posłużyły do otwarcia sezonu miesiąc wcześniej, w czasie, gdy trwa okres wycieleń, a łanie opiekują się nowo narodzonymi cielętami. Badanie w ogóle nie dotyczyło także cieląt. Nie przeszkodziło to jednak Ministerstwu wydłużyć w tych samych sześciu województwach okres ich zabijania do 31 marca.

Eksperyment nie miał grupy kontrolnej. Nie porównano jego wyników z podobnymi obwodami, w których nie strzelano latem, ani ze zwykłym sezonem polowań. Nie zmierzono liczebności i zagęszczenia populacji przed eksperymentem i po nim. Nie zbadano struktury płciowej ani wiekowej, przeżywalności, rozrodu i migracji.

Nie porównano wykonania planów łowieckich z wcześniejszymi latami. Nie zmierzono powierzchni ani wartości szkód w rolnictwie i lasach. Nie zbadano liczby kolizji drogowych. Nie przeprowadzono analizy ekonomicznej ani porównania z metodami, które nie wymagają zabijania zwierząt. Nie oceniono wpływu letnich strzałów i obecności myśliwych na łanie oraz ukryte w roślinności cielęta.

Czyli tak naprawdę wcale nie zbadano, czy letnie polowania ograniczają populację, szkody lub kolizje. Zbadano po prostu, czy specjalnie przeszkolony pracownik OHZ, strzelający indywidualnie w wybranej przez siebie sytuacji, zadeklaruje później, że rozpoznał wiek zabitego zwierzęcia.

Mimo to we wnioskach raportu pojawiły się zapewnienia, że zmiana terminów polowań pozwoli sprawniej wykonywać plany łowieckie, poprawi strukturę populacji, pomoże ograniczać szkody i zapewni kołom łowieckim przychody ze sprzedaży tusz.

Żaden z tych skutków nie został w tym eksperymencie zmierzony.

Sam raport zalecał ostrożność

Autorzy sprawozdania nie zaproponowali natychmiastowego otwarcia letniego sezonu dla wszystkich myśliwych. Przeciwnie, podkreślili nowatorski charakter rozwiązania i potrzebę ostrożności. Wnioskowali o kontynuowanie eksperymentu w takim samym, ograniczonym zakresie. Doświadczone ośrodki miały dopiero w przyszłości stać się miejscami szkolenia innych myśliwych.

Rząd zrobił coś dokładnie odwrotnego. Nie kontynuował ograniczonego eksperymentu, nie wprowadził obowiązkowego szkolenia i nie zapewnił niezależnej kontroli. Wynik uzyskany przez przeszkolonych pracowników kilkunastu OHZ rozciągnięto na ogół myśliwych na obszarze sześciu województw.

W jednym miejscu młode łanie się nie rozmnażają, a w drugim właśnie tak

W części metodologicznej sprawozdania przyjęto, że łanie w drugim roku życia nie uczestniczą w rozrodzie i wychowie młodych. Miało to dowodzić, że ich letnie zabijanie nie stwarza zagrożenia.

Tymczasem w uzasadnieniu późniejszego projektu rozporządzenia Ministerstwo napisało, że poprawa kondycji zwierząt zwiększa udział samic przystępujących do rozrodu, „głównie w grupie osobników w drugim roku życia”. Oba twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe bez dodatkowych wyjaśnień. Projektodawca nie próbował nawet usunąć tej sprzeczności, chociaż dotyczy ona podstawowego założenia, na którym oparto bezpieczeństwo czerwcowego odstrzału łań.

Ministerstwo po czterech latach nadal powołuje się na ten „eksperyment”

Sprawozdanie nosi datę 18 czerwca 2019 roku. Do Ministerstwa Klimatu i Środowiska wpłynęło jednak, zgodnie z pieczęcią, dopiero 10 czerwca 2022 roku. Było to już w czasie finalizowania projektu zmiany przepisów.

W październiku 2026 roku zapytaliśmy Ministerstwo o badania, na które resort powoływał się podczas prac nad rozporządzeniem. W odpowiedzi MKiŚ potwierdziło wprost, że wyniki opisanego eksperymentu „stanowiły przesłankę do podjęcia działań legislacyjnych”.

To ważne, bo nie mówimy o naszej interpretacji. Sam resort wskazał ten dokument jako naukową podstawę zmiany prawa.

Najpierw trzy województwa, potem sześć

Projekt skierowany do konsultacji 26 maja 2022 roku przewidywał wcześniejsze polowania na jelenie w województwach lubuskim, wielkopolskim i zachodniopomorskim. W toku prac dopisano dolnośląskie, opolskie i pomorskie.

Od 2 lipca 2022 roku w tych sześciu województwach:

Podobne przywileje dotyczą danieli w województwach wielkopolskim i kujawsko-pomorskim. Tym samym rozporządzeniem wydłużono też okresy polowań z ptakami łowczymi na zające, bażanty i kuropatwy oraz dopuszczono polowanie z ptakami łowczymi na kury bażanta we wszystkich obwodach łowieckich.

Rozporządzenie wydano 29 czerwca, ogłoszono 1 lipca, a już 2 lipca 2022 roku weszło w życie. Rządowi zależało, aby myśliwi mogli skorzystać z nowych terminów jeszcze w trwającym roku łowieckim. Ucieszyli się też właściciele biur polowań komercyjnych, mogących na zachodzie kraju zapraszać turystów do zabijania jeleni już w lipcu - może nawet zdążyli z jakimiś ofertami „last minute”.

Ocena skutków regulacji, czyli oficjalne przyznanie, że brakuje danych

Ministerstwo twierdziło, że w wybranych województwach jelenie występują w największych zagęszczeniach, powodują coraz więcej szkód i zwiększają ryzyko kolizji. Nie przedstawiło jednak tabeli liczebności lub zagęszczeń dla poszczególnych województw. Nie porównało sześciu wybranych regionów z resztą kraju. Nie określiło progu liczebności, szkód ani stopnia niewykonania planów, po którego przekroczeniu należałoby skrócić okres ochronny.

Przywołane w sprawozdaniu dane o szkodach leśnych dotyczyły łącznie jeleni, danieli, saren, dzików i zajęcy. Nie można z nich wyliczyć szkód powodowanych przez jelenie, a tym bardziej przez osobniki w drugim roku życia.

W ocenie skutków regulacji Ministerstwo samo przyznało, że nie ma precyzyjnych danych o szkodach łowieckich z podziałem na poszczególne gatunki i nie potrafi oszacować, o ile wzrośnie odstrzał. Nie zaplanowało też żadnej ewaluacji, tłumacząc to brakiem odpowiednich mierników.

Z braku danych nie wyciągnięto więc wniosku, że dane trzeba najpierw zebrać. Wyciągnięto wniosek, że wolno wcześniej zabijać zwierzęta.

Co więcej, w rubryce OSR (ocena skutków regulacji) dotyczącej istotnych dokumentów źródłowych, badań i analiz wpisano: „Brak”. Sprawozdanie, które cztery lata później Ministerstwo przedstawiło nam jako przesłankę decyzji, nie było załącznikiem do materiałów skierowanych w 2022 roku do konsultacji. Uczestnicy procesu legislacyjnego o nim nie wiedzieli i nie mogli sprawdzić metod, danych ani ograniczeń badania, na które resort powoływał się przy odrzucaniu krytycznych uwag.

Dziesięć dni konsultacji i pilne procedowanie

Projekt nie był przedmiotem prekonsultacji. Na zgłoszenie stanowisk wyznaczono dziesięć dni. 20 czerwca 2022 roku resort poprosił Rządowe Centrum Legislacji o potraktowanie sprawy jako „bardzo pilnej” i skierowanie jej do komisji prawniczej w najkrótszym możliwym terminie.

Rządowe Centrum Legislacji zwróciło przy tym uwagę, że art. 44 ust. 1 Prawa łowieckiego nie zawiera wytycznych, którymi minister powinien kierować się przy ustalaniu okresów polowań. Zdaniem RCL delegacja mogła budzić zastrzeżenia w świetle art. 92 ust. 1 Konstytucji. Nie zatrzymało to jednak ekspresowego procedowania.

Lasy Państwowe: dostajemy sygnały, więc dopiszmy trzy województwa

Generalna Dyrekcja Lasów Państwowych poparła projekt, ale chciała objąć nim kolejne województwa: dolnośląskie, opolskie i pomorskie. Uzasadnienie było krótkie. Z regionalnych dyrekcji miały napływać „sygnały o takiej konieczności”, a z RDLP we Wrocławiu wpłynął wniosek o wydłużenie okresu polowań.

W opublikowanej dokumentacji nie ma tego wniosku ani danych, na których miał się opierać. Nie przedstawiono liczebności jeleni, wartości szkód ani wykonania planów w tych województwach. Mimo to Ministerstwo zaakceptowało uwagę i podwoiło obszar obowiązywania nowych przepisów.

Lasy Państwowe chciały również umożliwić zabijanie dwuletnich łań w sierpniu. Tego resort nie przyjął, tłumacząc, że różnica pozwalająca odróżnić młodą łanię od starszej jest najlepiej widoczna w czerwcu i lipcu, a później zanika. W ten sposób samo Ministerstwo przyznało, że rozpoznawanie wieku jest obarczone ryzykiem. Uznało jednak, że w czerwcu ryzyko jest wystarczająco małe, chociaż eksperyment jeleni w czerwcu wcale nie obejmował.

Park narodowy przedstawił za mało dowodów. Lasom wystarczyły „sygnały”

Babiogórski Park Narodowy opisał wzrost liczebności jeleni i szkody w południowej części województwa małopolskiego. Zwracał uwagę na uszkadzanie odnowień jodłowych, koszty ogrodzeń i wpływ jeleni na przebudowę górskich drzewostanów. Wnioskował o objęcie nowymi terminami także Małopolski.

Ministerstwo odmówiło. Stwierdziło, że przedstawiona argumentacja nie pozwala jednoznacznie uznać, że liczebność jeleni jest tak duża, iż nie można nią zarządzać w dotychczasowych okresach polowań.

To akurat rozsądny standard dowodowy. Problem w tym, że resort zastosował go wyłącznie wobec Małopolski. Trzy województwa wskazane przez Lasy Państwowe dopisano na podstawie niesprecyzowanych „sygnałów” i nieopublikowanego wniosku. Najwyraźniej jakość dowodów zależała od tego, kto o zmianę występował.

Leśnicy ostrzegali przed pomyłkami. Ministerstwo nie widziało problemu

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Leśnictwa i Drzewnictwa oceniło, że prawidłowe rozpoznanie młodej łani, która nie prowadzi cielęcia, wymaga ogromnego doświadczenia, możliwości dokładnej obserwacji i porównania zwierząt w chmarze. W czerwcu pomyłka miała być bardzo prawdopodobna. Organizacja zwracała też uwagę na większą liczbę turystów w lasach latem oraz ryzyko konfliktów i zagrożenie bezpieczeństwa.

Ministerstwo odpowiedziało, że najważniejszą cechą jest wysokość zwierzęcia w kłębie, a w razie wątpliwości myśliwy powinien nie strzelać. Dodało, że latem jelenie będą zabijane przede wszystkim na polach, więc konflikty z użytkownikami lasów są mało prawdopodobne.

To nie jest odpowiedź oparta na danych. To zapewnienie, że osoba podejmująca decyzję o strzale zachowa się prawidłowo. Dokładnie takie samo założenie było podstawą eksperymentu.

Nawet myśliwy uznał projekt za niebezpieczny i nieetyczny

Krytyczną opinię zgłosił również myśliwy z wieloletnim stażem, członek zarządów kół łowieckich i właściciel firmy zajmującej się bronią. Zwracał uwagę, że w czerwcu od 70 do 90 procent ciała jelenia może być zasłonięte przez wysokie uprawy. Myśliwy ma wtedy oceniać wiek na podstawie szyi i głowy, nie widząc ewentualnego cielęcia. Wskazywał na ryzyko zabicia samicy ciężarnej lub prowadzącej oraz szkody w uprawach powodowane podczas wywożenia tuszy ważącej kilkadziesiąt kilogramów.

Ministerstwo odrzuciło uwagę, powołując się na „przeprowadzone badania”. To właśnie opisany wyżej eksperyment, bez czerwcowego odstrzału jeleni, bez niezależnej kontroli i bez pomiaru ryzyka zabicia samicy ciężarnej lub prowadzącej.

Polskie Towarzystwo Leśne: strzelać w całym kraju, ale nie do cieląt w marcu

Polskie Towarzystwo Leśne chciało rozszerzyć letnie polowania na całą Polskę. Jako jedyną konkretną wartość regionalną podało pozyskanie 22 jeleni na 1000 hektarów lasu na części terenu RDLP w Szczecinku położonej w województwie pomorskim. Nie wskazano źródła, roku ani sposobu wyliczenia tej wartości. Wielkość odstrzału nie jest zresztą tym samym co liczebność populacji.

Towarzystwo sprzeciwiło się natomiast polowaniom na cielęta w marcu. Wskazało, że już w lutym trudno czasem odróżnić cielę od łani w drugim roku życia, dlatego wydłużenie sezonu należy uznać za błędne.

Ministerstwo odpowiedziało, że nie dostrzega takiego zagrożenia, a w razie wątpliwości myśliwy powinien powstrzymać się od strzału. Nie przedstawiło żadnego badania marcowego odstrzału cieląt, bo takie badanie nie istniało.

Samorząd rolniczy chciał jeszcze więcej strzelania

Krajowa Rada Izb Rolniczych poparła wcześniejsze polowania i postulowała objęcie nimi całego kraju. Domagała się także rozpoczęcia już 1 sierpnia polowań na starsze łanie z powodu szkód w kukurydzy.

Ministerstwo tego ostatniego żądania nie spełniło. Przyznało, że w sierpniu cielęta są jeszcze w dużej mierze niesamodzielne i wymagają opieki matek. Trudno nie zauważyć, że miesiąc wcześniej, w czerwcu i lipcu, są jeszcze mniej samodzielne. Resort uznał jednak, że można wtedy strzelać do łań w drugim roku życia, opierając się na założeniu, że żadna z nich nie prowadzi cielęcia. W innym miejscu własnego uzasadnienia sam temu założeniu przeczył.

Projekt popierały również Lubuska Izba Rolnicza i dwa koła łowieckie. Ich pisma nie zawierały danych pozwalających zweryfikować skalę problemu. Powtarzały natomiast bardzo podobne twierdzenia o poprawie warunków żerowych, rosnącej liczebności, szkodach, kolizjach i udziale młodych samic w rozrodzie. Powtórzenie tej samej tezy w kilku pismach nie zamienia jej w wynik badania.

Społeczeństwo nie lubi polowań zbiorowych? Otwórzmy sezon latem!

W uzasadnieniu projektu znalazł się jeszcze jeden znamienny argument. Ministerstwo napisało, że skuteczność myśliwskiej ingerencji spada między innymi z powodu „kontestowania przez społeczeństwo polowań zbiorowych” organizowanych jesienią i zimą.

Zamiast potraktować społeczny sprzeciw jako sygnał, że należy ograniczać uciążliwość i zagrożenia związane z polowaniami, rząd wykorzystał go jako uzasadnienie otwarcia kolejnego sezonu. Jeżeli ludzie protestują przeciw zbiorowym polowaniom zimą, myśliwi mają dostać więcej czasu na zabijanie zwierząt wiosną i latem.

Uzasadnienie wskazywało też wprost, że wydłużony sezon zapewni kołom z obwodów polnych przychody ze sprzedaży tusz. Interes ekonomiczny dzierżawców obwodów przedstawiono obok argumentów przyrodniczych, chociaż nie dowodzi on ani konieczności odstrzału, ani jego skuteczności.

Zabijanie zwierząt nie może być rozwiązaniem domyślnym

Ustawa o ochronie zwierząt zaczyna się od stwierdzenia, że zwierzę jest istotą żyjącą, zdolną do odczuwania cierpienia, której człowiek jest winien poszanowanie, ochronę i opiekę. Ta sama ustawa ustanawia generalny zakaz zabijania zwierząt. Polowania i ograniczanie populacji zwierząt łownych są od tej zasady wyjątkiem.

Wyjątku nie wolno rozszerzać na podstawie tradycji, wygody myśliwych, interesu ze sprzedaży tusz ani powtarzanych przez zainteresowane środowiska opinii. Jeżeli państwo chce uznać gatunek za łowny albo skrócić jego okres ochronny, powinno wykazać na podstawie aktualnych i możliwych do sprawdzenia danych:

W przypadku rozporządzenia z 2022 roku nie wykazano żadnego z tych elementów w sposób odpowiadający wadze decyzji. Nie można wykluczyć, że w konkretnych obwodach występują lokalne problemy ze szkodami. To jednak uzasadnia zbieranie lokalnych danych i szukanie adekwatnych rozwiązań, a nie otwarcie letniego sezonu na obszarze sześciu całych województw.

Cztery lata ciszy

Od wejścia rozporządzenia w życie minęły ponad cztery lata. Nie przedstawiono publicznej ewaluacji pokazującej, czy wcześniejsze polowania zmniejszyły liczebność jeleni, szkody lub liczbę kolizji. Nie wiemy, ile młodych łań i byków zabito w czerwcu i lipcu, ile razy pomylono wiek, ile zwierząt postrzelono i nie odnaleziono ani jaki był wpływ polowań na łanie opiekujące się cielętami.

Przez ponad cztery lata temat nie doczekał się publicznej ewaluacji ani zmiany prawa. Nikt po stronie kolejnych rządów nie upomniał się o los jeleni zabijanych latem w jedyny naprawdę skuteczny sposób, czyli przez przywrócenie im ochrony. Rząd PiS stworzył ten przywilej dla środowiska łowieckiego. Obecny rząd, sprawujący władzę od grudnia 2023 roku, nie zrobił w tej konkretnej sprawie nic. Przepisy nadal obowiązują.

Dlatego skierowaliśmy do ministry klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski petycję o przywrócenie okresów polowań obowiązujących przed rozporządzeniem rządu PiS z 2022 roku. Niech młode jelenie znowu będą chronione do 20 sierpnia, łanie do końca sierpnia, a cielęta od początku marca.

Ministerstwo nie może nadal działać według zasady, że środowisko łowieckie najpierw zgłasza żądany przywilej, a resort dopiero później szuka argumentu, którym da się go uzasadnić. W sprawie dotyczącej życia tysięcy zwierząt ciężar dowodu spoczywa na państwie i zwolennikach zabijania. Dopóki nie przedstawią aktualnych, kompletnych i weryfikowalnych danych, należy przywrócić zwierzętom ochronę.

czytaj również:

Jelenie na rykowisku - czy powinno się na nie polować

 

materiał źródłowy

na zdjęciu samica jelenia (łania) ze swoim dzieckiem