Zakaz polowania

Działalność biur polowań komercyjnych

Polski model „gospodarki łowieckiej” w teorii opiera się o lokalne koła łowieckie, które w dzierżawionym obwodzie łowieckim zarządzają populacją dzikich zwierząt na podstawie wieloletnich planów łowieckich ustalanych przez Lasy Państwowe oraz rocznych planów przedstawianych do zatwierdzenia nadleśniczemu. Myśliwi zrzeszeni w Polskim Związku Łowieckim przedstawiają swoją rolę w tym systemie nawet nie jako wolontariacką działalność bez której „zwierzęta by nas po prostu zjadły” (to cytat z wypowiedzi prezesa Naczelnej Rady Łowieckiej, sportowca Marcina Możdżonka), ale jako obowiązkową służbę, którą nakłada na nich Państwo. Tyle teorii, w praktyce okazuje się, że nie tylko jest to „służba” niezwykle dochodowa (państwowe pieniądze płyną szerokim strumieniem do kół łowieckich) ale też dziesiątki tysięcy osób w Polsce i setki tysięcy w całej Europie znajdują tak dużą przyjemność we własnoręcznym zabijaniu zwierząt, że są gotowi za to płacić i to ogromne pieniądze. W obowiązującym nieprzerwanie od 1953 roku systemie „gospodarki łowieckiej” istnieją dwa wyjątki – pierwszy dotyczy tego, że Minister Środowiska może wybrane obwody łowieckie wyłączać z normalnego wydzierżawiania kołom łowieckim i tworzyć z nich Ośrodki Hodowli Zwierzyny (OHZ) z ofertą komercyjnych polowań. Drugi pozwala polować zagranicznym turystom – osobom, które nie posiadają żadnych polskich uprawnień łowieckich, nie są członkami PZŁ, ale wykupiły taką usługę w „biurze polowań”. Dzięki tym dwóm ustawowym wyjątkom od lat istnieje i rozwija się kosztem polskich zwierząt niezwykle dochodowa działalność jaką są polowania komercyjne.

Polowania komercyjne nie odbywają się gdzieś „na uboczu” systemu. Są rozsiane po całym kraju i powiązane z kołami łowieckimi, Lasami Państwowymi, OHZ-ami oraz prywatnymi firmami.

W ramach działań strażniczych realizowanych dzięki wsparciu dzięki wsparciu Funduszu Obywatelskiego im. Ludwiki i Henryka Wujców od stycznia do marca 2026 r. przeprowadziliśmy szereg działań aby ustalić skalę tego zjawiska oraz sprawdzić czy instytucje Państwa mają nad nim wystarczającą kontrolę. W tym celu prowadziliśmy korespondencję ze wszystkimi urzędami marszałkowskimi, komendami wojewódzkimi policji oraz strażą łowiecką.

inicjatywę wspierają Sieć Obywatelska Watchdog Polska i Fundusz Obywatelski im. Ludwiki i Henryka Wujców

Biura polowań – deregulacja, która poszła za daleko

W okresie PRL monopol na organizowanie polowań dla cudzoziemców miał państwowy »Orbis« (oczywiście przy współpracy z PZŁ). Po zmianie ustroju i liberalizacji ustawy o działalności gospodarczej od 1989 roku powstawały kolejne takie biura. Pierwsze Dobrowolne Porozumienie Eksporterów Polowań Dewizowych utworzyły firmy:

Przyjęta w 1995 roku ustawa Prawo łowieckie wprowadziła ostatecznie wymóg uzyskania koncesji Ministra Środowiska na sprzedaż usług turystycznych obejmujących polowania w kraju dla cudzoziemców i polowania za granicą. W 2004 roku dokonano jednak dużej liberalizacji przepisów dotyczących prowadzenia działalności gospodarczej i usługi turystyczne związane z polowaniem stały się na gruncie Prawa łowieckiego działalnością regulowaną (zniesiono obowiązek uzyskiwania zezwolenia, wprowadzono natomiast obowiązkowe egzaminy dla osób kierujących „biurem polowań” oraz obowiązkowe polisy ubezpieczeniowe, a także wpis takiej działalności do rejestru prowadzonego przez wojewodę). W 2011 Polska zaliczyła kolejną dużą liberalizację przepisów dotyczących działalności gospodarczej, a wraz z nią zniknął i rejestr „biur polowań”. Od tej pory przedsiębiorca chcący sprzedawać usługi turystyczne obejmujące polowania powinien jedynie co roku przesyłać czysto informacyjnie właściwemu marszałkowi województwa swoją polisę ubezpieczeniową – nie wiadomo właściwie po co.

Gdy w 2017 r. weszła w życie kompleksowa ustawa o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych, wprowadzającą Centralną Ewidencję Organizatorów Turystyki i Przedsiębiorców Ułatwiających Nabywanie Powiązanych Usług Turystycznych (CEOTiPUNPUT), jawne rejestry, obowiązkowe gwarancje ubezpieczeniowe, składki na Fundusz Gwarancyjny i Fundusz Pomocowy oraz konieczność wpisywania do rejestru nawet niewielkich niekomercyjnych organizatorów np. wycieczek szkolnych czy pielgrzymek, to o organizatorach polowań komercyjnych w tej ustawie zapomniano. Firmy te twierdzą, że ze swoją działalnością „podpadają” wyłącznie pod Prawo łowieckie i nie muszą być zarejestrowane w CEOTiPUNPUT ani płacić składek. W rezultacie, żadna instytucja państwowa nie dysponuje rejestrem ani listą takich firm. Jeśli przedsiębiorca sam z siebie nie wyśle do urzędu marszałkowskiego swojej polisy, urząd ten nie będzie wiedział, że działalność w zakresie organizacji polowań dla turystów jest prowadzona. Nie będzie tego też wiedzieć Państwowa Straż Łowiecka. Zwróciliśmy się z pytaniem o listę takich podmiotów do wszystkich urzędów marszałkowskich i ostatecznie uzyskaliśmy je dopiero po kilkukrotnym przekomarzaniu się z urzędnikami, którzy twierdzili, że takimi danymi nie dysponują.

Ostatecznie na podstawie uzyskanych danych udało nam się sporządzić listę 175 podmiotów, które taką działalność zgłosiły do właściwego urzędu. 98 z nich to spółki lub jednoosobowe działalności gospodarcze, a 77 to jednostki organizacyjne Lasów Państwowych. Dane te prezentujemy na poniższej mapce. Oczywiście ta mapa nie pokazuje miejsc, gdzie odbywają się polowania komercyjne, a wyłącznie adresy, pod którymi biura polowań są zarejestrowane (a mogą prowadzić działalność na terenie całego kraju). Czy jest to kompletna lista? Zapewne nie, ponieważ tak jak już wspomniano, jeśli organizator „zapomni” poinformować marszałka o posiadaniu polisy ubezpieczeniowej, nie ma żadnej innej instytucji, która rejestr takich przedsiębiorców by prowadziła.
W bazach KRS i CEIDG można oczywiście wyszukiwać podmioty po określonym PKD, np. 01.70.Z, ale kod ten nie jest tożsamy z działalnością organizatora turystyki łowieckiej, poza tym samo wpisanie działalności z określonym kodem nie oznacza jej faktycznego prowadzenia. Jeśli kogoś to ciekawi, to w bazie CEIDG jest 1749 przedsiębiorców z kodem 01.70.Z, natomiast wśród podmiotów zarejestrowanych w KRS – 508 (stan na 12.03.2026).

otwórz tę mapę w nowym oknie

Setki milionów zysków, o których nie wie opinia publiczna

Spółki wpisane do KRS składają sprawozdania finansowe, które są jawne i na tej podstawie mogliśmy dowiedzieć się, że mają one roczne przychody średnio na poziomie 2 mln złotych. Przychody firm działających jako jednoosobowe działalności gospodarcze nie są publicznie dostępne. Nie ma więc możliwości rzetelnego oszacowania jaka jest rzeczywista wartość tego „segmentu rynku”. W ostatnim publicznie ujawnionym sprawozdaniu finansowym Polskiego Związku Łowieckiego przychody kół łowieckich z polowań komercyjnych wyniosły w 2016 roku (czyli 10 lat temu) łącznie 72,5 mln zł. Nowsze dane nie zostały nigdy ujawnione przez PZŁ. W rzeczywistości jednak przychody indywidualnych kół łowieckich i tak będą niczym w porównaniu z zarobkiem jaki mogą osiągnąć Ośrodki Hodowli Zwierzyny.

Czym są OHZ? W ustawie z 1995 roku przewidziano, że w celu odtwarzania populacji zanikających gatunków zwierząt dziko żyjących, hodowli rodzimych gatunków zwierząt łownych w celu zasiedlania łowisk, hodowli zwierząt łownych szczególnie pożytecznych w biocenozach leśnych czy prowadzenia badań i szkoleń niektóre obwody łowieckie nie będą na zwykłych zasadach wydzierżawione lokalnym kołom łowieckim, lecz zostaną przekazane w zarząd: Lasom Państwowym (nadleśnictwom), bezpośrednio Polskiemu Związkowi Łowieckiemu (zamiast kołom – zarządowi głównemu lub zarządom okręgowym) lub jednostkom naukowym. To co miało być wyjątkiem, stało się regułą i ostatecznie w miejscach najbardziej bogatych przyrodniczo i w okolicy największych kompleksów leśnych powstało ponad 160 miejsc, gdzie hodowane są dzikie zwierzęta i jednocześnie prowadzona jest sprzedaż „usługi” polegającej na ich zabijaniu. Na poniższej mapie zaznaczone są wszystkie OHZ, tam gdzie udało nam się znaleźć „ofertę łowiecką” tam podajemy też do niej link. Niektóre nadleśnictwa ofertę zabijania zwierząt mają nawet w formie sklepu on-line, gdzie klient może wybrać sobie datę, miejsce oraz gatunek zwierzęcia, które ma ochotę zabić. Jedynym warunkiem jest albo członkostwo w PZŁ, albo zadeklarowanie stałego miejsca zamieszkania poza Polską i wykupienie usługi za pośrednictwem „biura polowań” (prywatnego, lub takiego prowadzonego bezpośrednio przez samo nadleśnictwo).

otwórz tę mapę w nowym oknie

Dziesiątki tysięcy zagranicznych pasjonatów zabijania

Opinię publiczną bulwersują informacje na temat polowań „dla trofeów” dla bogatych turystów w Afryce czy Azji. Pod koniec 2025 roku do Sejmu trafił nawet poselski projekt ustawy zakazującej wwozu do Polski niektórych trofeów myśliwskich (Lex Trofeum). Posłowie nie zauważyli chyba jednak, że to właśnie Polska od dawna jest miejscem, do którego przyjeżdżają myśliwi, zabijają tutaj dzikie zwierzęta i zabierają ze sobą części ich ciał jako trofea. Wokół tego zorganizowany jest cały przemysł turystyczny, nie tylko te 175 „biur polowań”, których nazwy udało nam się ustalić, ale też liczna infrastruktura Lasów Państwowych (pałacyki myśliwskie, hotele, stawiane specjalnie na potrzeby turystów ambony). Według danych jakie otrzymaliśmy ze wszystkich wojewódzkich komend policji, w 2025 roku zgłoszono łącznie 2917 polowań w których mieli brać udział cudzoziemcy. W zależności od województwa, średnio na jedno takie polowanie organizatorzy zgłaszali udział od 3 do 17 cudzoziemców. Łącznie więc możemy mówić o minimum 12 tysiącach cudzoziemców, którzy w 2025 roku przyjechali do Polski i strzelali tutaj do dzikich zwierząt (to tylko na podstawie tych danych, które prawidłowo zgłoszono policji). To oznaczałoby 1000 osób każdego miesiąca, ale w rzeczywistości sezon polowań jest znacznie krótszy (różny na różne gatunki zwierząt), a turyści przyjeżdżają zabijać zwierzęta głównie od sierpnia (kiedy to zaczynają się rykowiska jeleni) do połowy stycznia. Można więc w przybliżeniu powiedzieć, że jesienią każdego dnia w Polsce od 60 do 100 zagranicznych turystów z bronią zabija mieszkające w lasach i na polach zwierzęta. Zwierzęta będące czującymi i świadomymi istotami, jednocześnie jako część dzikiej przyrody będące dobrem ogólnonarodowym, a formalnie będące własnością Skarbu Państwa. Na zabiciu każdego z nich zarabia jednak właściciel biura podróży oraz zarządca OHZ. Ile dokładnie – tego nie wie ani opinia publiczna, ani Minister Środowiska.

Czy w trzeciej dekadzie XXI wieku, w nowoczesnym europejskim kraju, nie czas wreszcie zakończyć zabijanie dla sportu, dla przyjemności, dla zysku?

50% ankietowanych jest przeciwko polowaniom komercyjnym