Nowy podział województwa pomorskiego na obwody łowieckie
W Polsce niemal cały obszar kraju pokryty jest obwodami łowieckimi, których granice wyznaczane są uchwałą sejmiku wojewódzkiego. Co istotne, obwody te obejmują nie tylko grunty państwowe (np. lasy państwowe), ale również prywatne działki – często wbrew woli ich właścicieli. W praktyce więc myśliwi (dzierżawiący dany obwód) mogą wchodzić na cudze posesje i zabijać zwierzęta, nawet jeśli właściciel kategorycznie sobie tego nie życzy. Taki model obowiązuje od 1952 roku, gdy w stalinowskiej Polsce został wprowadzony dekretem Bieruta. Uchwalone już po transformacji ustrojowej prawo łowieckie z 1995 roku nie zmieniło tego modelu i nie przewidziało udziału właścicieli gruntów w procedurze wyznaczania granic obwodów łowieckich. Przełom nastąpił w 2014 roku, gdy Trybunał Konstytucyjny uznał te przepisy za niezgodne z Konstytucją. Po tym wyroku TK właściciele prywatnych lasów i pól zyskali tymczasowo narzędzie obrony: mogli zaskarżać do sądów administracyjnych uchwały sejmików wyznaczające obwody. Wykorzystało to wiele osób – w całej Polsce zapadło około 150 wyroków sądów administracyjnych uchylających włączenie prywatnych działek do obwodów.
Uchwalona w 2018 r. nowelizacja Prawa łowieckiego miała dostosować prawo do wyroku TK. Wprowadzono procedurę, w której właściciele nieruchomości mogą składać „uwagi” do projektów podziału województwa na obwody. Niestety, to uprawnienie okazało się iluzoryczne. Po pierwsze, możliwość zgłaszania uwag istnieje tylko w 20-dniowym okienku czasowym w trakcie prac nad uchwałą sejmiku, ogłaszanym przez urząd marszałkowski w swoim Biuletynie Informacji Publicznej. Po drugie, zgłoszone uwagi w zasadzie nie są uwzględniane. W 2020 roku w woj. pomorskim wpłynęło 16 takich uwag, w tym dwie od prezydentów miast: Gdyni i Sopotu. Jednak po negatywnych opiniach zarządów okręgowych PZŁ w Gdańsku i Elblągu oraz Dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku, postanowiono uwag Prezydenta Miasta Sopot i Prezydenta Miasta Gdyni nie uwzględnić. Okazuje się, że zdanie Polskiego Związku Łowieckiego na temat tego, co ma dziać się na terenie administracyjnym miasta, jest ważniejsze niż wola wspólnoty samorządowej i jej demokratycznie wybranych przedstawicieli.

Nie uwzględniono też 13 uwag składanych przez osoby fizyczne - właścicieli nieruchomości w woj. pomorskim, którzy nie chcieli aby ich prywatne działki służyły myśliwym do prowadzenia gospodarki łowieckiej. Sejmik uznał, że nie wskazali oni żadnych „szczególnych właściwości nieruchomości lub prowadzonej na niej działalności”, które byłyby nie do pogodzenia z prowadzeniem tam gospodarki łowieckiej. Przepisy niestety nie przewidują, że to nie żadne „właściwości nieruchomości” decydują o tym, czy właściciel zgadza się, czy nie zgadza na zabijanie zwierząt na jego terenie, tylko jego własna wola i moralność.
czytaj też: Prawo do lasu bez polowań
Tym razem krótkie okienko na składanie uwag Marszałek wyznaczył w terminie od 1 do 23 października 2026 roku. Czy warto składać te uwagi? Namawialiśmy do tego w 2020 roku, ale jak widać nie przyniosło to żadnych rezultatów. Teraz oczywiście nie zniechęcamy nikogo do korzystania ze swoich praw obywatelskich, trudno jednak nie mieć wrażenia, że będzie to trochę sztuka dla sztuki. Zespół, który zajmuje się wyznaczaniem granic obwodów na potrzeby Sejmiku tworzą: dwaj przedstawiciele zarządu województwa, przedstawiciele właściwych dyrektorów regionalnych dyrekcji Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe, przedstawiciele właściwych zarządów okręgowych Polskiego Związku Łowieckiego oraz jeden przedstawiciel właściwej izby rolniczej. Nie ma tam miejsca nie tylko dla żadnych organizacji społecznych, ale nawet dla przedstawicieli gmin i powiatów, na terenie których te obwody łowieckie są ustanawiane. Uchwała nie podlega też opiniowaniu przez żadne organy ochrony środowiska. W takiej sytuacji interes myśliwych niestety będzie nadrzędny w stosunku nie tylko do oczekiwań społeczeństwa, ale nawet też do prawa własności.
Warto jednak zwrócić uwagę, jakie korzystne zmiany w tym zakresie przewiduje wniesiony do Sejmu obywatelski projekt ustawy „Uwaga! Polowanie”. Projektowane zmiany w art. 27 ustawy zakładają:
- obowiązkowe zasięganie opinii schronisk dla zwierząt oraz ośrodków rehabilitacji dzikich zwierząt położonych na obszarze planowanego obwodu łowieckiego, a także opinii społecznych organizacji ochrony zwierząt,
- uzgadnianie projektu z właściwym regionalnym dyrektorem ochrony środowiska,
- konieczność uzyskania zgody właściwej gminy na objęcie obwodem łowieckim terenu w granicach administracyjnych miast,
ale przede wszystkim projekt całkowicie odwraca obowiązujące obecnie założenie, według którego to właściciel nieruchomości musi starać się wykazywać jakieś szczególne właściwości swojej nieruchomości, żeby nie została ona objętą przymusową gospodarką łowiecką. Według projektu, właściciel może po prostu nie wyrazić zgody na włączenie jego nieruchomości do obwodu łowieckiego i wtedy to marszałek województwa musi wystąpić do ministra środowiska o wydanie decyzji obalającej ten sprzeciw, a która i tak podlegać będzie ewentualnej kontroli sądowej. Wydaje się to zupełnie logiczną procedurą w kraju, który poszanowanie własności prywatnej ma zapisane w swojej konstytucji.
Ustawa trafiła już do Sejmu i obecnie jeszcze do 18 października podlega konsultacjom społecznym - zachęcamy do wypowiedzenia się na temat proponowanych rozwiązań poprzez wypełnienie specjalnego formularza na stronie Sejmu. Potem ustawa najprawdopodobniej trafi do sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, w której zasiada obecnie 40 posłanek i posłów. Ilu z nich jest myśliwymi? Posłowie nie chcą odpowiadać na pytanie o swoje członkostwo w PZŁ, zachęcamy więc i do tego, żeby wyborcy sami ich o to pytali przy różnych okazjach - na stronie czypolujesz.pl zamieściliśmy kontakty do nich oraz dotychczasowe odpowiedzi.