Zakaz polowania

Nierzetelne dane o odszkodowaniach łowieckich

Jednym z ulubionych argumentów myśliwych, przywoływanym zwłaszcza wtedy, gdy pojawiają się propozycje ograniczenia polowań, jest ich rzekomo nieoceniona pomoc dla polskiego rolnictwa. Myśliwi chętnie podkreślają, że to właśnie oni, z własnych pieniędzy, wypłacają rolnikom ogromne odszkodowania za szkody wyrządzane w uprawach przez dzikie zwierzęta. Padają przy tym kwoty sięgające nawet ponad stu milionów złotych rocznie. Bez myśliwych polskie rolnictwo miałoby więc znaleźć się w poważnych tarapatach. Postanowiliśmy sprawdzić, ile rzeczywiście wynoszą odszkodowania wypłacane przez koła łowieckie i na ile wiarygodne są liczby, którymi tak chętnie posługują się przedstawiciele środowiska łowieckiego. Okazało się jednak, że ustalenie tak podstawowych informacji wcale nie jest proste. A to, co udało nam się odkryć, stawia pod znakiem zapytania wiarygodność całego systemu sprawozdawczości łowieckiej.

w PZŁ dane są tajne

Oczywiście te dane koła łowieckie raportują do swoich zarządów okręgowych PZŁ (sprawozdanie ŁOW-1), a zarządy okręgowe zbiorczo do Zarządu Głównego PZŁ (ŁOW-2). Tych informacji jednak PZŁ broni jak niepodległości i praktycznie niemożliwe jest ich uzyskanie bez długoletnich batalii w sądach administracyjnych. Nikt poza ZG PZŁ nie wie więc, ile łącznie wszystkie koła łowieckie zarobiły lub straciły ani jaki mają majątek, nie wie tego nawet Minister Klimatu i Środowiska, który formalnie nadzoruje to zrzeszenie wykonujące zadania publiczne.

Podobno przed rokiem 2018 cały bilans PZŁ i raport biegłego rewidenta był publikowany w Monitorze Polskim – tak podaje w swoim blogu były redaktor naczelny pisma „Łowiec Polski” i ubolewa:

nie wiemy, jaki jest wynik finansowy PZŁ. Dzisiaj Polski Związek Łowiecki jest jedyną organizacją myśliwską w Unii Europejskiej, która nie publikuje swoich sprawozdań finansowych.

Faktycznie, ostatnie funkcjonujące w przestrzeni publicznej sprawozdanie PZŁ (przychody-pzl-2016.pdf) pochodzi z 2017 roku i pokazuje 306 mln złotych przychodów (w tym 72,6 mln wpływów z „polowań komercyjnych”) oraz 259 mln złotych kosztów (w tym 67 mln zł wypłaconych odszkodowań). Co dzieje się obecnie z majątkiem PZŁ stanowi tajemnicę, chociaż czasem jakieś informacje wyciekają, np. wyniki wewnętrznego audytu.

w BDL dane są publiczne – ale czy rzetelne?

Można by spodziewać się, że rzetelne, oficjalne dane znajdziemy przynajmniej w dwóch instytucjach.

Pierwszą jest Bank Danych o Lasach, czyli internetowa baza danych prowadzona przez Biuro Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe. Lasy Państwowe z urzędu powinny dysponować szczegółowymi informacjami o tym, co dzieje się w obwodach łowieckich, gdyż to nadleśniczowie LP zatwierdzają dzierżawcom obwodów łowieckich roczne plany łowieckie. A w planie łowieckim trzeba podać nie tylko informacje o ilości zwierząt żyjących i ilości tych, które mają zostać zabite w nadchodzącym roku, ale też wielkość szkód wyrządzonych w uprawach i płodach rolnych przez dziki, łosie, jelenie, daniele i sarny oraz kwoty przychodów ze sprzedaży „tusz zwierzyny płowej” (czyli mięsa zabitych zwierząt).

Okazuje się jednak, że mimo posiadania internetowego portalu, na którym rozmaite dane prezentowane są w postaci wykresów, interaktywnych map, szczegółowych raportów generowanych do plików, Lasy Państwowe nie są w stanie nawet z grubsza sprawdzić rzetelności danych, które radośnie podsuwają im do zatwierdzenia dzierżawcy i zarządcy obwodów. Jest to przerażające, bo przecież dotyczy nie tylko danych finansowych, ale też tych bezpośrednio wpływających na to, ile i jakich zwierząt zostanie wyznaczonych do zabicia. W przypadku finansów ktoś myli tysiące złotych z milionami złotych i przez lata nikt tego błędu nie widzi i nie koryguje. Czy na tej samej zasadzie ktoś może też pomylić np. setki dzików z tysiącami dzików? Tysiące zabitych ptaków z milionami zabitych ptaków?

W lipcu 2026 r. zwróciliśmy się do BDL o skorygowanie ewidentnie nieprawdziwych danych prezentowanych w zestawieniach Banku Danych o Lasach. Chodziło o liczby, które są w tak oczywisty sposób błędne, że można to stwierdzić, nawet nie mając żadnych innych danych do porównania. Korekta danych tylko w dwóch obwodach łowieckich spowodowała, że kwota wykazywanych odszkodowań stała się mniejsza o dziesiątki milionów złotych! BDL zamieścił odpowiednie sprostowanie na swojej stronie i zatytułował je „Korekta danych łowieckich”.

dane z Banku Danych o Lasach - przed i po korekcie danych

Największym problemem jest nie to, że ktoś pomylił liczby w Excelu. Problemem jest to, że te liczby nie są w ogóle weryfikowane i nawet nie mają jak być weryfikowane, ponieważ nie ma drugiego zestawu danych, z którymi można je porównać. Bank Danych o Lasach w odpowiedzi na nasze zapytanie wyjaśnił, że „Dane dot. gospodarki łowieckiej prezentowane są w wartościach jakie otrzymujemy od ZG PZŁ, PGL LP oraz innych zarządców obwodów. Jako, że dane te pochodzą bezpośrednio od ich gestorów nie podlegają kontroli wewnątrz procedur przetwarzania danych w BDL”. Oznacza to, że gestorzy mogą przesłać do BDL po prostu dowolne dane – zmienione przypadkiem lub celowo albo wręcz losowe liczby. Nikt nigdy nie dowie się, że nie są one zgodne z rzeczywistością, ponieważ nikt tych danych nie analizuje i z niczym ich nie porównuje – tak jak przez 2 lata nikt nie zwrócił uwagi na to, że gdzieś w jednym niewielkim obwodzie łowieckim wypłacono w roku aż 20 milionów złotych, mimo iż taka anomalia od razu zwraca uwagę podczas analiz. Ale już pomyłka np. 170 tysięcy złotych z 710 tysiącami złotych (czeski błąd) nie ma żadnych szans na bycie wykrytym. Tego typu błędy, nawet niezamierzone, mogą się kumulować. A czysto hipotetycznie można sobie też wyobrazić, że zawyżenia kwot odszkodowań ktoś mógłby chcieć dokonać celowo – w końcu to taki dobry argument pokazujący, że łowiectwo jest potrzebne rolnikom. Czy w takiej sytuacji można jeszcze ślepo wierzyć w liczby podawane w raporcie BDL za rok 2026? A może po prostu jakieś niezależne instytucje powinny zweryfikować kwoty i liczby wpisywane przez myśliwych do komórek Excela? Gdzie jest nadzór Ministerstwa Klimatu i Środowiska nad łowiectwem i nad Lasami Państwowymi?

w GUS dane nie lepsze

Skoro na styku myśliwi – leśnicy nie ma żadnej weryfikacji danych, to może chociaż państwowa instytucja specjalizująca się w pozyskiwaniu i przetwarzaniu danych statystycznych i tworzeniu z nich raportów na potrzeby administracji państwowej poradzi sobie lepiej z oszacowaniem wysokości szkód wyrządzanych przez niektóre dzikie zwierzęta w uprawach rolnych? Główny Urząd Statystyczny regularnie przygotowuje „Rocznik Statystyczny Leśnictwa” – oficjalną publikację wydawaną na podstawie corocznych rozporządzeń Rady Ministrów w sprawie programu badań statystycznych statystyki publicznej. Skąd biorą się dane ujmowane w tych Rocznikach?

Niestety, prawda o tych danych godna jest państwa z kartonu. W odpowiedzi na nasze zapytanie Urząd Statystyczny w Białymstoku poinformował, że „w ramach badania 1.52.05 Łowiectwo dane pozyskiwane są tylko zbiorczo - na poziomie kraju (bez wyszczególniania poszczególnych obwodów łowieckich czy ośrodków hodowli zwierzyny) od głównych gestorów, tj. Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe i Polskiego Związku Łowieckiego”. Czyli, mówiąc wprost - do Rocznika Statystycznego Leśnictwa trafiają te same dane, które trafiają do BDL, tylko po prostu zsumowane przez kogoś już wcześniej. Być może sumowane jakąś inną funkcją Excela, gdyż wartości i tak się „rozjeżdżają”. Skoro dwie państwowe instytucje podają różne kwoty odszkodowań za ten sam rok, to na jakiej podstawie ktokolwiek twierdzi, że zna rzeczywiste koszty szkód łowieckich w Polsce?

rokGUSBDL
2023/24  86.915,7 tys. zł  82.798,341 tys. zł  
2024/25  82.985,5 tys. zł  90.220,609 tys. zł  

 

Dopóki PZŁ nie ujawni pełnych danych finansowych, a instytucje państwowe nie zaczną ich rzeczywiście kontrolować i weryfikować, opowieści o tym, jak myśliwi swoimi pieniędzmi „ratują polskie rolnictwo”, pozostaną przede wszystkim elementem łowieckiej autopromocji, a nie argumentem opartym na rzetelnych, sprawdzalnych danych.

Obywatelski projekt ustawy "Uwaga! Polowanie" zakłada wprowadzenie jawnego rejestru gospodarki łowieckiej i publikowanie w nim sprawozdań finansowych i merytorycznych kół łowieckich. Projekt jest skierowany do pierwszego czytania w Sejmie - czy rozmawialiście już ze swoimi posłami na jego temat?

dokumenty źródłowe:

czytaj też:

Milionowe rozbieżności w kwotach odszkodowań (ilustracja symboliczna, wygenerowana przy użyciu AI)